Poznaj naszą legendę

Historia Casillero del Diablo rozpoczęła się u schyłku XIX wieku we Francji, gdy na pokład statku z kosztownościami zacumowanego w porcie w Bordeaux wniesiono skrzynię pełną sadzonek winorośli.

Marynarze nie byli pewni, dla kogo przeznaczona była tajemnicza przesyłka, lecz mimo to umieścili ją w ładowni, po czym statek wypłynął w długi rejs przez ocean.

W rozbuchanym od słońca Chile sadzonki trafiły w ręce zamożnego właściciela winnicy i kolekcjonera win – Don Melchora de Concha y Toro, który zasiał je w wyjątkowo żyznej ziemi. Gdy rośliny zaowocowały, Don Melchor był wręcz opętany smakiem soczystych winogron, które następnie nakazał przemienić w wino czerwone, niczym krew. Gdy trunek wyprodukowany z tajemniczego szczepu dojrzał, okazało się, że jest on wyjątkowo świeży, a aromaty śliwek, wiśni i drewna zachwycały każdego, kto miał okazję go skosztować.

Wieść o niesłychanie udanym winie rozprzestrzeniała się po okolicy niczym ogień. Od tej pory chciwi złodziejaszki zakradali się do winnicy, a także do piwnic Don Melchora, skąd – ku rozpaczy kolekcjonera – znikały kolejne butelki drogocennego trunku.

Pewnego dnia, pod kratami piwnicy znaleziono jednego z opryszków – nieprzytomnego i bladego, niczym ściana. Ocucony i zabrany na spytki niewyraźnie mamrotał, że opętał go diabeł, powtarzał z przerażeniem “El diablo esta vivo!”, po czym przyznał się do zamiaru kradzieży i wyraził skruchę za wszystko, czego się dopuścił. Służba, która zaglądała do piwnicy, niebawem potwierdziła przerażające plotki. Ponoć po północy widywano mroczną sylwetkę zamaskowanego diabła, który majaczył w pobliżu beczek z leżakującym winem. Niektórzy podobno nawet słyszeli, jak czort pogwizduje i zgrzyta piekielnymi kluczami.

Wieść o kolekcji win tak dobrych, że strzec ich musiał sam diabeł, szybko rozeszła się po całym kraju. “Biada temu, kto odważy się przechytrzyć szatańską straż” – mawiali zabobonni ludzie, powtarzając opowieść, aż w końcu złodzieje przestali odwiedzać tajemnicze winnice.

Z biegiem lat legenda o nawiedzonej piwnicy działała na wyobraźnię jeszcze mocniej, a coraz więcej kieliszków napełniano rubinowym Casillero del Diablo. Wino zaczęło zyskiwać uznanie także poza granicami Chile, a ludzie szeptali, że podobno każdy, kto spróbuje tego wyjątkowego trunku, będzie mógł dostrzec kątem oka cień zamaskowanego diabła.

Cień legendy wisi nad słynnymi winnicami również dziś. Niedawno jeden z potomków założyciela wyznał, że prawdopodobnie to sam Don Melchor – nie mogąc znieść myśli o kradzieży wina – dla dobra interesów przywdziewał przebranie i nocami schodził do piwnicy...